niedziela, 19 maja 2013

Śniadaniowo, jeszcze bożonarodzeniowo w Green Times

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze krakowskie ulice zasłane były śniegiem a większość Krakowian zajmowała się pieczeniem mięs na Święta, wybraliśmy się z MS na śniadanie. I pomimo iż było to już prawie pół rok temu i pewnie w opisywanym miejscu dużo się od tamtego czasu zmieniło, nie mogłam nie wrócić do tych wspomnień i nie opisać Green Times!

W przed-Bożonarodzeniowym klimacie doszliśmy do wniosku, że lodówka pusta a sił brak na zakupy, które pewnie i tak w większości by się zmarnowały, jako iż lada dzień wyjeżdżaliśmy Święta świętować poza Krakowem. Tak więc ubraliśmy się w tony ciuchów (pamiętajmy - to był grudzień!) i wyruszyliśmy na poszukiwanie pożywnego śniadania. Trafiło na mieszczący się na Placu Wolnica Green Times!

Powiem szczerze, że nigdy wcześniej o tym miejsc nie słyszałam  lecz wnętrze wyglądało tak zachęcająco, że ani chwili się nie wahaliśmy i przekroczyliśmy próg. Wnętrze jest niewielkie, jasne, lekko ascetyczne ale zarazem bardzo ciepłe. kilka białych stolików, ława kawowa zrobiona z palet i czarna, tablicowa ściana na której widnieje śniadaniowe menu. Co ciekawe, pod ściana stał również mały stolik z produktami na sprzedaż, które śniadaniowe już nie były - wisiorki, kolczyki, naszyjniki i bożonarodzeniowe maskotki. Po pierwszym zdziwieniu wrażenie robiło to bardzo pozytywne.

Po chwili, kiedy zdążyliśmy się troszkę ogrzać, zaczęliśmy studiować trzy-stronicową kartę - śniadania, kanapki i salaty. Wybór śniadaniowy to wersja słona lub słodka, obie w 2 dostępnych rozmiarach (małe i duże). W kanapkach wybór był trochę większy, gdyż znajdowało się tam 5 pozycji, od szybki i awokado po rukolę i suszone pomidory.


Jako iż było to śniadanie, zrezygnowaliśmy z sałatek, skoncentrowaliśmy się zaś na śniadaniu słonym w wersji dużej (3 pasty - hummus, pasta z zielonego groszku, tapenada, ser kozi, ser żółty, warzywa, masło ziołowe, świeżo wyciskany sok pomarańczowy, kawa/herbata) oraz na kanapce z łososiem (grillowany chleb wiejski, plastry wędzonego łososia, kapary, serek śmietankowy, koperek, sok z cytryny). Całość dotarła do nas bardzo szybko, jednak w odstępach (najpierw śniadanko, potem kanapka), dzięki czemu mogliśmy spokojnie rozplanować konsumpcję i delektować się wszystkim po kolei. A było czym!


Koszyk pysznego, aromatycznego chlebka już sam w sobie był genialny! A dodając do tego pasty, sery, czy wytęsknione zimowo warzywa doznania były bardzo pozytywne. Że o kanapce z łososiem już nie wspomnę... Po pierwsze - ogromna, po drugie - na cudnie świeżym, chrupiącym chlebku, po trzecie - wszystkie składniki były świeże i bardzo wysokiej jakości!

Cenowo - podobnie jak w innych krakowskich "śniadaniarniach": "Słone duże" - 20 zł, kanapka z łososiem - 12 zł, do tego herbatka i ewentualnie jakieś ciastko. Niby ogólnie niemało, ale jednak nie najgorzej biorąc pod uwagę, iż takim zestawem (bez ciastka) najedliśmy się we dwoje tak, że nawet nie wszystko skończyliśmy (a to się zdarza dość rzadko...).


Podsumowując, śniadanie było niezmiernie dobre zarówno w smaku, ilości jak i jakości. Bardzo sympatyczna obsługa, mega-kosmiczna wyciskarka do pomarańczy i miłe, ciche wnętrze. Całościowo wizyta bardzo udana i warta powtórzenia - jest to miejsce, do którego na pewno wrócę któregoś leniwego poranka, kiedy znów w lodówce będzie świecić pustkami.

KADR-owa

Green Times
Plac Wolnica 8
31-060 Kraków
https://www.facebook.com/GreenTimesCafe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz