sobota, 13 września 2014

Jedzenie z pasją w Tao by Zen - degustujemy

I znów zrobiło się w Trójspojrzeniu degustacyjnie, tym razem jednak azjatycko (czyli to co KADR-owa lubi najbardziej!)! W ostatnią niedzielę zaproszeni zostaliśmy bowiem na "degustację z pasją" do Tao by Zen. Było energetycznie, entuzjastycznie a czasem wręcz ogniście! Jedno, co trzeba przyznać - pasji nie brakowało! 


Zaczęliśmy w niedzielny wieczór. Od wejścia przywitały nas (KADR-ową oraz liczne grono krakowskich blogerów (około)kulinarnych) piękne, jasne, azjatyckie wnętrza. Trzeba przyznać, że Tao wnętrz wstydzić się nie  musi. Dodając do tego CUDNY taras i ogródek, Tao wydaje się idealnym miejscem na spotkania z przyjaciółmi i rodziną, w małym i większym gronie. Poza wnętrzami przywitała nas bardzo miła obsługa, organizatorki oraz gwiazda wieczoru - Alan! Alan jest z pochodzenia Filipińczykiem i czyni honory mistrza teppanyaki w Tao. Po krótkim zapoznaniu, humory podkręciło jeszcze białe wina "Czarna Owca", kupaż Sauvignon Blanc i... Carmenere! A to był dopiero początek.


Po niedługim oczekiwaniu mieliśmy okazję skosztować azjatyckich przystawek w postaci pierożków shumai (w bambusowym parowniczku) oraz (moim zdaniem dużo lepszych) pierożków gyoza. Jak dla mnie gyoza była przepyszna! Dodając do tego jeszcze sos z wyrazistym posmakiem imbiru, octu i sezamu - palce lizać!


Nie mieliśmy jednak wiele czasu aby zgłodnieć po pierożkach, gdyż Alan zaczął szybciutko swój show. Na "grillu" teppanyaki pojawiła się cała masa warzyw (grzyby, kukurydza, seler naciowy, bambus, cebulka i wiele innych) a Alan zgrabnie smażył całość w międzyczasie wykonując akrobacje z nożami, szpikulcami i innymi szpatułkami grillowymi. :) Jeszcze ciekawiej się zrobiło, gdy Alan przeszedł do przygotowywania ryżu z dodatkiem jajek... Szacun za akrobacje i niezachlapanie rozbitymi jajkami całego towarzystwa! Show był bardzo efektowny i wesoły - od razu pomyślałam, kogo mogłabym do Tao zaprosić, aby w tak radosnym nastroju spędzić smaczny wieczór. :) Warzywa bowiem były idealnie chrupiące i pysznie doprawione! Ryż osobiście był dla mnie ciut zbyt mocno przyprawiony smażonym czosnkiem, lecz mimo to stanowił ciekawa odmianę.


Po akcentach wegetariańskich przeszliśmy do ryb, owoców morza i mięsa. Delikatny łosoś norweski z MISTRZOWSKIM sosem (słodki sos chilli, kolendra, musztarda dijon i olej sezamowy) - genialny! Krążki kalmarowe smażone na białym winie i maśle cytrynowym - idealnie sprężyste i absolutnie nie gumiaste! Kurczak bardzo fajnie doprawiony i podany z ciekawym sosem, dla mnie jednak minusem okazało się, że nie były to kawałki obrane (lub piersi z kurczaka), lecz pokrojone udka, co sprawiało trudności konsumpcyjne w postaci odkrawania mięsa od części mniej smacznych takich jak chrząstki i błonki. Gdyby nie to, byłoby extra. :)


Ale żadna uczta nie jest pełna bez deseru. I tutaj ponownie ani Alan ani grill teppanyaki nas nie zawiedli, gdyż azjatyckie banany panierowane w panko (azjatycka panierka), flambirowane w brandy (tak, to ten imponujący ogień ze zdjęć!) i podane z domowej roboty lodami sezamowymi - mrrrrrau!


Podsumowując, degustacja była niezmiernie udana i nawet intensywnego deszczu nie zauważyłam, tak byłam zajęta degustowaniem i docenianiem smaków teppanyaki i kunsztu Alana. Jestem stanowczo na TAK dla dań teppanyaki!

Tao kojarzy mi się teraz z dobrym grillem, pasją do jedzenia i radością gotowania. Na pewno wybiorę się tam prywatnie, aby sprawdzić, czy wysoki poziom utrzymywany jest tam na co dzień. No i oczywiście przetestuję tajska część karty. :)

Tao dziękujemy bardzo za zaproszenie i z niecierpliwością czekamy na Zen! :)

KADR-owa

Tao by Zen, Teppanyaki & More
ul. Józefińska 4
30-529 Kraków
Tao na Facebooku

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza