piątek, 20 grudnia 2013

Małe jest piękne czyli do przeczytania po drodze do domu


Miałam ogromny apetyt na tę książkę. Tytuł i nazwisko autora sugerowały, że nie zmęczę się przy czytaniu, że mogę zakopać się pod kocem, nalać sobie kieliszek wina (albo dwa) i przetrwać jakoś grudniowy dzień, a właściwie tę nędzne ochłapy, które z dnia pozostały. Otóż…nie zdążyłam. Nazwanie tej pozycji książką to dużo powiedziane. Połknęłam ją w godzinkę, a biorąc pod uwagę, że zaczęłam w tramwaju to właściwie jej nie zauważyłam. Ale koniec ze złośliwościami, skoro tu się znalazła to znaczy, że jednak zauważyłam. 
Wyznania francuskiego piekarza” to nieprzekłamany tytuł tej miniaturki. Peter Mayle, autor bestsellerów „Rok w Prowansji”, „Dobry rok” i paru innych południowofrancuskich opowieści, tym razem spotkał się z piekarzem z krwi i kości – Gerardem Auzetem - i spisał jego doświadczenia. Nie mogę za wiele tu napisać, bo opowiem Wam całą książeczkę. Zaznaczę jednak, że są to niezwykle fachowe uwagi.

 Zapoznajemy się z zarysem dziejów piekarskiej rodziny, przez momencik wczuwamy się w atmosferę niewielkiej prowincjonalnej boulangerie (franc. piekarnia), aż w końcu dochodzimy do zbioru niezwykle dokładnych przepisów na różnego rodzaju pieczywo. Precyzja zaskakuje, gdyż forma wydawnicza nie sugeruje, że jest to książka kulinarna. Nie próbowałam niczego piec według Pana Auzet, onieśmieliły mnie sformułowania typu „wybij ciasto na kształt prostokąta, złóż na wysokości jednej trzeciej, dociskając krawędź, przykryj górną częścią prostokąta…”. Myślę jednak, że dla amatorów pieczenia chleba to może być nie lada gratka.  Pewnym niedociągnięciem jest niekonsekwencja w użyciu francuskich słówek - czasem przetłumaczonych, a czasem nie. Ja rozumiem, że kiedyś znajomość tego języka świadczyła o przynależności do wyższych sfer, ale czasy te minęły i mimo mojego sentymentu do  wspomnień z lekcji w liceum uważam, że tłumaczenia powinny się znaleźć przy każdym obcym słówku (a jeśli już nie - to przynajmniej konsekwentnie - wszędzie) Jeśli miałam jakiekolwiek wątpliwości co do sensowności wydania rozwiane zostały przez ostatni rozdział. Otóż znajduje się tam zestawienie wcześniej szczegółowo opisanych rodzajów chleba z konkretnymi rodzajami win, pasującymi do pieczywa. Dodatkowo adres strony internetowej gdzie można zamówić trunki. Nie spodziewałam się po Panu Mayle takiej praktyczności. Całość dopełnia jeszcze niezwykle staranna forma, kilka fotografii w sepii, kilka prostych rysuneczków. Według mnie niezły pomysł na upominek pod choinkę dla wszystkich zainteresowanych kuchnią. Tylko nie zapomnijcie dodać jeszcze czegoś, żebyście nie wyszli na sknerów.

"Wyznania francuskiego piekarza"
Peter Mayle i Gerard Auzet 

2 komentarze:

  1. Z tym tlumaczeniem, to zupelnie jak u Julii Child, niektore slowka przetlumaczone, niektore nie, gdzie niegdzie bledy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki Child i Mayle'a są tłumaczone z angielskiego; w oryginałach jest też sporo wtrąceń francuskich. Polscy tłumacze oddają to tłumacząc angielszczyznę na polski, a francuskie słowa i wyrażenia - zgodnie z intencją autorów - zostawiają.

    OdpowiedzUsuń