czwartek, 18 grudnia 2014

Coś słodkiego na zimową depresję - U lala!



Jakiś czas temu mieliśmy przyjemność uczestniczyć w warsztatach zorganizowanych w Zen Sushi Bar (dokładnie możecie przeczytać o tym tutaj). A że niektórzy są w czepku urodzeni to Kadr-owej udało się zgarnąć małe co nieco. Oprócz zacnego trunku o japońskim pochodzeniu (o różnych rodzajach sake czytajcie powyżej) otrzymaliśmy zaproszenie do cukierni U lala, która raczyła bloggerów deserami inspirowanymi wschodem. Trochę czasu upłynęło, ale  w końcu nadszedł ponury zimowy czas i kupon na słodkości zyskał na wartości (aż mi się zrymowało).

Zacna lokalizacja zobowiązuje. Na rogu ulicy św. Jana i Rynku Głównego mieści się zabytkowa kamienica Pałacu Bonerowskiego. Cukiernia U lala zajmuje parter tegoż niesamowitego budynku. Wchodzimy, wita nas kelnerka i pozwala nam wybrać jeden z wielu eleganckich stolików. Uwagę przyciągają drewniane, malowane stropy, meble z epoki. Tak po krakowsku, aż by się chciało napisać przez duże K. Turysta może być zachwycony.
Zaproszenie obejmowało dowolną kawę i deser. Wybór dość rozległy, panie z obsługi jednak służyły radą, a część deserów można było obejrzeć w gablotce, co zdecydowanie ułatwiło nam decyzję. Marcin zdecydował się na ciasto czekoladowe podawane na ciepło i czarną kawę, ja natomiast wzięłam kremówkę papieską (jak tradycja to tradycja!) oraz kawę z dodatkiem czekolady – mocca.


Największe wrażenie zrobił na mnie sposób podania ciast. Desery umieszczono na ogromnych eleganckich talerzach, dopasowanych do charakteru ciasta, ozdobione nieprzypadkowo dobranymi owocami, bakaliami, sosami i usypaną z odpowiedniego proszku nazwą lokalu (cukier puder vs kakao). W tak nowoczesnym przybraniu smaki bardzo tradycyjne, nie za słodkie. Po prostu klasyka. Kawa dobrej jakości, mocca przepięknie podana w wysokiej szklance (choć wolałabym być uprzedzona o obecności bitej śmietany).
Całość sprawiła, że bury dzień za oknem miał szansę zamienić się w grudniowe popołudnie zapowiadające świąteczne rozkosze podniebienia. Jedynym minusem miejsca są ceny – „rynkowe” – za ciastko trzeba zapłacić od 13 do 22 zł, za kawę od 10 do 22 zł. Tym bardziej dziękujemy za zaproszenie.

Wspominając przemiły wieczór w Zen – solony karmel i zieloną herbatę w muffinkowym kremie – żałowaliśmy tylko, że w codziennym menu U lala nie znalazło się – obok tradycji – coś z nutą szaleństwa, choćby wschodniego. Tak, czy inaczej goszcząc gościa „z zagranicy” warto zabrać go na coś słodkiego w klasycznym wnętrzu z widokiem na najpiękniejszy rynek Europy – U lala sprawdzi się doskonale. 



Cukiernia U lala
Rynek Główny 42
http://www.ulalacafe.pl/

1 komentarz: