niedziela, 5 sierpnia 2012

Lato Leniwców, Festiwal Spowalniania Czasu, Plac Szczepański, Kraków

 
Pod tą wdzięczną nazwą kryje się kiermasz. A na kiermaszu: wino, sery, wędliny, słodkości…Jak to na kiermaszu. Jednak na tym bawiłam się wyjątkowo dobrze. Nie wiem z jakiego powodu, ale większość winiarzy nie lekceważyła mnie przy swoich stoiskach, tylko dlatego, że nie jestem panem  w średnim wieku, który może znać się na winach i ma wystarczająco gruby portfel, żeby otworzyć dla niego butelkę do degustacji (jak to zdarzało mi się na innych tego typu wydarzeniach)…Udało się zatem zebrać trochę kontaktów.




Najmilej wspominam wizytę przy stoisku pod szyldem Smaki-Grecji.pl. Tutaj w końcu ktoś zrozumiał, co mam na myśli, mówiąc „Szukam białego wina wytrawnego. Naprawdę wytrawnego”. Przemiły pan poczęstował mnie trzema mocno schłodzonymi, regionalnymi trunkami, zamaszystym ruchem nalewając zarówno mnie jak i sobie (czym zdobył sobie wszelkie pokłady mojej sympatii) i pogawędził ze mną w naturalny sposób tworząc atmosferę greckiej tawerny. Odkryciem okazało się Moschofilero (regionalny szczep z doliny Nemea) – białe wino o mineralnym charakterze, lekko słonawym smaku, takim jak najbardziej lubię przy temperaturze 30 stopni. Od częstującego dowiedziałam się, że jego siostra mieszka w Grecji, na Peloponezie, który, cytuję „nie jest splądrowany przez turystów, wręcz wyludniony i nie zaproponują ci keczupu i musztardy do pity”.


Lekko zawiodłam się przy stoisku z winami gruzińskimi (Winnacja.pl, sklep przy Fabryce Schindlera), których nota bene jestem fanką. Ulubione saperavi było trochę płaskie, a częstujący mnie pan poinformował mnie, że ich strona internetowa być może nigdy nie będzie działać. Wolą osobisty kontakt. Może się i chwali, ale w dzisiejszych czasach stracą ogromną część potencjalnych klientów.
Po raz kolejny przekonałam się, że uwielbiam kozi ser przy stoisku gospodarstwa ekologicznego Figa z Mszany. W końcu też dowiedziałam się, dlaczego serów nie można dostać w rodzinnym Jaśle (o wiele bliżej od Mszany niż Kraków). Otóż to sklepy prowadzone przez moich ziomków nigdy nie zdecydowały się podpisać umowy z gospodarstwem, a nie na odwrót. Podobno ceny za wysokie jak na tamten rynek. Szkoda, bo smaki doskonałe. Taki serek z domieszką kozieradki na przykład. Bardzo oryginalne, rzadko spotykane połączenie.
Na deser słodkie odkrycie. Konfitury domowego wyrobu od pani Anny Langowskiej, Smaki i aromaty. Oprócz klasycznych, zaskakujące, ale bardzo udane połączenia czarnej porzeczki i kardamonu, oraz czerwonej porzeczki z kolendrą. Gratuluję otwartości umysłu. Podobno niedługo będzie można kupić te wspaniałości w Galerii Krakowskiej, oby nie okazało się, że masowa sprzedaż odbije się na jakości. 

Słońce świeciło, Cyganie grali, kusiły grillowane bakłażany z Bułgarii. Czas zwolnił. I o to chodziło.

Agata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz